Gaudelius Karol, Niemiec, b. śpiewak i reżyser, jeden z przedsiębiorców teatru niemieckiego, który po wcieleniu W. M. Krakowa do Austrii usiłowano bezskutecznie narzucić społeczeństwu. Sprowadził go z Wrocławia ówczesny dyrektor teatru przy pl. Szczepańskim, T. A. Chełchowski, obowiązany od r. 1853 do prowadzenia także opery niemieckiej. G. tytułujący się na obwieszczeniach: »b. dyrektor nadw. teatru w Ballenstedt« (stolica księstewka Anhalt-Bernburg), zaczął sezon 12 III 1853 uroczystym przedstawieniem ku czci Franciszka Józefa, w związku z niedawnym nie udanym zamachem na cesarza. Wystawił ogółem 15 oper siłami nie wytrzymującymi porównania z operą Meciszewskiego i jego następców. Impreza skończyła się 30 VI, gdyż Chełchowski w maju ustąpił z teatru krak. Odtąd przez lat dwanaście dzierżawę teatru otrzymywali Niemcy, zaś zależny od nich dyrektor polski miał prawo do 2 przedstawień w tygodniu i 2 niedziel w miesiącu oraz do 1/3 subwencji rządowej (ogółem 5 tys., zaś od 1855 r. 10 tys. złr.). Po niespełna roku rządów drugiego Niemca, dyr. G. Megerle, prowadzącego jednocześnie bankrutujący teatr na Josephstadt w Wiedniu, wrócił od września 1854 r. G. z operą i dramatem. Na dobro zapisać mu należy, iż od razu porozumiał się z b. dyrektorem krakowskim Jul. Pfeiffrem, dzięki czemu, w miesiąc po otwarciu niemieckiego, zaczął działać teatr polski (28 X), o który Megerle niewiele się troszczył: w 16 miesiącach po wyjeździe Chełchowskiego było zaledwie kilkanaście widowisk Pfeiffra w maju 1854.
G. usiłował oprzeć egzystencję swego teatru na systemie gościnnych występów. Rzeczywiście udało mu się sprowadzić kilka światowych znakomitości, jak m. in. murzyn Ira Aldridge, aktor szekspirowski, jak tenor Opery paryskiej G. Roger, jak rozgłośna hiszpańska tancerka ludowa Pepita de Oliva, nie ukrywająca swych sympatii dla polskości. Jednak mimo że jedyny dziennik »Czas« pomieszczał stale sprawozdania z widowisk niemieckich, publiczność dawała się wciągnąć na nie tylko w wyjątkowych wypadkach. Po dwóch latach borykania się z problemem nie do rozwiązania, opuścił G. Kraków w lipcu 1856 r. biorąc w dzierżawę teatr w Opawie.
Stosunek G-a do teatru polskiego był na ogół poprawny. Jeszcze na końcu swej kadencji pomagał Pfeiffrowi w ryzykownym przedsięwzięciu gościny teatru krakowskiego w Wiedniu (24–31 V 1856), z której polska scena wyszła z honorem.
Estreicher K., Teatra w Polsce II; »Czas« 1852–1856.
Teofil Trzciński